poniedziałek, 21 lipca 2014

Im bardziej jesteś dobry, tym bardziej dostajesz kopy po dupie. Jaki w tym sens?
Czasami myślę, że lepiej być kamieniem. Ale nie chcę być taka jak większość. Nie muszę być kimś dla innych, mogę być nic nie znaczącym jednym z wielu ziarnkiem piasku, ale ważne jest to bym sama wiedziała ile znaczę dla samej siebie.

Wakacje mijają, jednego dnia jest lepiej jednego gorzej, ale jakoś lecą.
Nim się obejrzę znowu pójdę do szkoły, zostało już tylko nieco więcej niż połowa.

Czasami naprawdę nienawidzę ludzi, choć nie potrafię kogoś nienawidzić.
I fajnie jest mieć dla kogo wstawać każdego  dnia. To że masz wokół siebie ludzi, nie oznacza że nie możesz czuć się samotnie. Można być samemu nawet w tłumie ludzi. Osoby obok Ciebie są jakby za szybą, widzisz ich ale nie możesz ich dotknąć, są niby tak blisko a czujesz jakby byli daleko.
Nie mamy na wszystko wpływu, tak już jest.
Nie mamy wpływu na słowa innych ludzi, na prześladujące Nas czarno-białe filmy wspomnień, które już dawno straciły swoją wartość, teraz mają wartość tylko w Naszych myślach.
Czasami bolą, ale do wszystkiego można się przyzwyczaić.
Do ludzi, do czynności, do odczuć, do miejsc.
Ale wszystko można stracić, w jednej chwili. Straty bolą najmocniej. Boli że z osobami z którymi kiedyś dzieliłeś swoje myśli, dzisiaj dzielisz się tylko słowem "cześć".

Dzisiaj spędziłam dzień nad jeziorkiem z przyjaciółmi. Pierwszy raz płynęłam kajakiem.
Chyba z godzinę próbowaliśmy odpalić grilla, ale daliśmy rade, bo my zawsze dajemy.

To wszystko zmienia się w takim tempie, że jest to wręcz nie do zauważenia. Zauważasz to dopiero później, gdy zdajesz sobie sprawę z tego co miałeś a już tego nie masz, co robiłeś a czego już nie możesz, zauważasz wszystko postawione w zupełnie innym kierunku. Kierunku przeciwnym do Ciebie.

Ludzie są naiwni, niech tak pozostanie. :)
Ok, na dzisiaj chyba starczy :)
będę tu pisała  o swoich odczuciach, przemyśleniach, na jakieś tematy :)
dobranoc.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz