Nie potrafię zrozumieć, dlaczego akurat on. Codziennie ginie tyle ludzi, dlaczego Bóg zabrał mi akurat mojego brata? Nie mogę w to uwierzyć. Całe życie miał przed sobą. Nie mogę uwierzyć w to, że już nigdy go nie zobaczę. Że już nigdy nie porozmawiamy, nie powie mi że mnie kocha.
Dopiero po śmierci.
Bo wierzę w to, że coś tam jednak po niej jest. I że mojemu bratu jest tam lepiej.
I że trzyma za mnie i za wszystkich kciuki, że sobie poradzimy, że będziemy silni i się nie poddamy.
Kolejny cios w serce, niesamowite jest to ile człowiek potrafi znieść bólu.
Nigdy bym się tego nie spodziewała.. wszystkiego, ale nie tego..
Poradzę sobie jak ze wszystkim.
Ale panie Boże, dlaczego akurat mnie to wszystko spotyka?Czym zawiniłam?! Czym zawiniła cała moja rodzina, która zawsze miała ciężko ze wszystkim? Moja mama straciła dziecko. To musi być straszne uczucie.Nikt by się tego nie spodziewał. Nikt w to nie wierzy.
Życie idzie dalej..Wstanę, zawsze wstaję, mój brat patrzy na mnie z góry i liczy na to, że dojdę do celu, że się nie poddam, wiem że we mnie wierzy, tak jak wierzył we mnie tutaj, na ziemi.
A ja zrobię to. Zrobię to dla siebie.Dla niego.Wiem, że będzie ze mnie dumny.
Nigdy o Tobie nie zapomnę. Kocham Cię.
Nie zostałam jedynaczką. Mój brat nadal istnieje. Tylko nie ma go już tutaj. Teraz jest tam na górze. I czeka na mnie. Kibicuje mi i czeka aż w końcu się spotkamy. Wierzę że przyjdzie taki dzień.
Że go jeszcze zobaczę.
Odpalam znicz w moim sercu, płonie on i nigdy nie zgaśnie.
[*]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz