czwartek, 4 sierpnia 2016


Witam, mogłabym liczyć na Wasz głos?
To bardzo bardzo ważne,będę Wam naprawdę wdzięczna
Wystarczy oznaczyć mój publiczny profil w komentarzu pod tym zdjęciem!
Z góry dziękuję


https://web.facebook.com/moviewearpolska/photos/a.212299775478503.48160.197585256949955/1179633028745168/?type=3&__mref=message_bubble


wtorek, 1 grudnia 2015


I o to w tym wszystkim chodzi. Dokładnie tak. Nie chodzi o to, by życie było łatwe, by było prostą gładką drogą bez żadnych przeszkód, cała jego magia polega własnie na tym by było jak najciężej.
Życie jest dla Nas próbą, ma Nas sprawdzić ile jesteśmy w stanie znieść, jak silni jesteśmy, jak mocno potrafimy walczyć o swoje.
Tak już jest, że jedni prowadzą je w spokoju, a drudzy od małego toczą walkę, ale Ci drudzy mają ciężko właśnie dlatego,że Bóg wie ile są w stanie znieść i jak silni są.
Ludzie słabi nie zostają wystawieni na próbę.
Ludzie silni pokonują każdą przeszkodę, upadają, ale za każdym razem się podnoszą i idą dalej.
Jeżeli masz w życiu ciężko,wiedz że nie bez powodu się tak dzieje. Jeżeli pokonasz każde trudności, z każdą kolejną będziesz warty więcej niż nie jeden człowiek, który całe swoje istnienie przeszedł po równej drodze.
Im więcej zniesiesz, tym więcej jesteś warty.
Im więcej ciosów dostałeś, tym trudniejsze stawiasz sobie cele, bo wiesz że nic nie jest w stanie Cię zniszczyć. Zamiast się użalać, zobacz w końcu jakie masz z tego plusy i zacznij obracać to w coś pozytywnego, w mocną stronę.
Życie to coś więcej niż kilka pustych chwil,najważniejsze to być tu po coś, mieć cel i do niego dążyć.




poniedziałek, 21 września 2015

Uczucia i emocje są naszą słabą stroną. Osłabiają Nas. Będąc zbyt emocjonalnym zamiast większego szczęścia odczuwamy bardziej wszystkie negatywne stany. Nasze życie opiera się na życiu wewnętrznym, to co dzieje się zewnątrz działa głęboko na Nasz środek zostawiając z niego strzępy.
Co z tego, że nikt nic Nam takiego nie zrobił, przecież nie dało by się przejść przez swoje życie bez zawracania sobie głowy niepotrzebnymi błahostkami przeżywając każdą po kolei.
Podchodząc do życia emocjami wszystko obraca się tylko przeciwko Nam. Wszystko odczuwamy bardziej, mocniej, cierpimy z nijakich powodów, ktoś lekko dotknie Naszą psychikę, a my odczuwamy to jakby ktoś co najmniej całą Nam ją zmiażdżył.
Z niektórymi cechami już się rodzimy, ale nie oznacza to by z każdą z nich się godzić.
W każdej w sumie możemy znaleźć plusy, każdą wadę da się zamienić w zaletę.
Osoby emocjonalne, wrażliwe, uczuciowe mogą być np.dobrymi artystami?pisarzami? myślę,że mogą, ale czy to są ludzie szczęśliwi?
Jeżeli robią coś, co kochają to daje im to na pewno łud szczęścia, ale co to jest za procent w porównaniu z całą resztą negatywnych emocji,które przeżywają praktycznie na co dzień?
Zresztą nie każda taka osoba chce iść w stronę sztuki. Ktoś może iść w kierunku, w którym potrzebna mu będzie silna psychika, twardość, w którym nie będzie mógł się łamać.
  Los niestety nie rozdaje równo kart, więc o wszystko musimy po prostu walczyć.
Jeżeli w życiu przeszkadza Ci Twoja emocjonalność, postaraj się ją ograniczyć, być może jeżeli chcesz nawet ją zniszcz. Osobiście twierdzę, że emocje i uczucia tylko niszczą. Zagłębianie się w swoje wewnętrzne ja,zagłębianie się we wszystko co Cię w życiu spotyka, sprawia że zamykasz się często w sobie,że miewasz ze sobą problemy bo się ich doszukujesz. Może czas to zmienić? Może czas zacząć żyć? Podchodzić do wszystkiego płytko i nie pozwolić na to by ktoś wpływał na Nasze poczucie szczęścia? Ciężka misja ale wszystko jest osiągalne jeśli nieustępliwie próbujemy. Dlatego trzeba wierzyć. Nie poddawać się.
Po prostu nie dawać się szarpać przez życie i samego siebie.Musimy walczyć o Nas, a nie ulegać przez coś, na co wpływu nie mieliśmy.
Musimy być silni. 

~słuchaj człowieniu, jeśli posiadasz serce ale nie te z kamienia, lepiej zmień się czym prędzej "


piątek, 10 lipca 2015


Każdy z Nas chce się pokazać z jak najlepszej strony. Poznając nowe osoby, zakładamy maskę na twarz i staramy się jak najlepiej wypaść w oczach kogoś, kto również stara się  dobrze wypaść przed Nami. Tak powstaje iluzja dobrej duszyczki, która potem okazuje się być fałszywą nie wartą zaufania osobą, a my musimy przez resztę czasu myśleć jak mogliśmy być tacy naiwni.
W życiu jeszcze nie raz stracisz, nie raz zyskasz ale i tak nie możesz pogodzić się z tym faktem, że ktoś komu ufałeś okazał się być tego niegodnym.
Taka ludzka natura. Tworzymy tylko maski. Jesteśmy w tym dobrzy, chyba nawet lepsi niż w byciu dobrym. Potrafimy dobrze kłamać, dobrze grać, zdradzać, ulegać emocjom, życzyć komuś źle, nasz system jest zbudowany w sposób zdany do przetrwania i nienawiści.
Pragniemy mieć cudowne ułożone życie, pełne szczęścia, bez konfliktów, nieprzyjemności.
Sami za to dajemy innym ludziom to czego  chcemy się pozbyć. Złość, smutek, gniew, ból, rozpacz, nie chcemy tego i takim oto sposobem dostarczamy to innych.
Egoizm? Być może. Być może wszyscy nimi jesteśmy tylko, że niektórzy z Nas mają lepsze tego maski. Być może większość z Nas liczy się głównie ze sobą, ale stara się tego nie pokazać po to by inni nie mieli Nas za potwory. Każdy z Nas nim jest, nie każdy pozwoli mu wyjść.
Ale bez tych potworów nie odróżnili byśmy bycia dobrym od bycia złym.
Wszyscy zachowywali byśmy się tak samo i nawet nie wiedzielibyśmy czy jest to dobre czy złe.
Posiadanie systemu dwóch osób w jednej pozwala Nam dokonać własnego wyboru.
Decydujemy czy ulegamy złej czy dobrej stronie.
Bez kontrastów nie było by nic.
Tak jak bez nieprzyjemności życiowych nie było by szczęścia, ponieważ nie potrafilibyśmy tego odróżnić. Bez porażek nie było by sukcesu. Bez dna nie było by szczytu.
Wszystko prowadzi do Naszego zadowolenia jak i nieszczęścia.
Bo bez tego nie żyjemy.
Bez bólu nie żyjemy.
Ból jest Nami.





środa, 6 maja 2015


Tak naprawdę jesteśmy tchórzami. Jesteśmy silni, dlatego że uciekamy.
Mówi się, że walczymy. Owszem, walczymy ale z rzeczywistością, walczymy z prawdą, uciekamy od niej. Walczymy z bólem uciekając od niego. Niby dwie kompletnie przeciwne czynności, a jednak tak bardzo są ze sobą powiązane.

Na pozór wydajemy się radosnymi ludźmi, którzy niczym się nie przejmują. Skoro się uśmiecham, śmieję się głośno, to niby dlaczego ma mnie coś boleć? Wszystko to pieprzone kłamstwo.
Każdy dzień jest pieprzonym kłamstwem.
Bo wyglądasz na szczęśliwą, a wszyscy w to wierzą. Bo sama do tego doprowadzasz.
Właśnie dlatego jesteśmy silni. Bo nie pokażemy tego, że nas boli.

Będziemy tak ciągle uciekać. Ciągle mijać się z prawdą, po to by uśmierzać ból.

Powiem tyle. Można uciekać zawsze, przez całe życie. Ale prędzej czy później nawet najwytrwalszy biegasz się zmęczy.

Nie warto się przejmować wszystkim co popadnie, ale raz na jakiś czas musimy stanąć twarzą w twarz ze swoim bólem. Prędzej czy później i tak do tego dochodzi.

Życie jest w sumie snem. Tylko że tutaj sami zdecydujemy o tym, co nam się przyśni.
Dostajemy szansę podejmowania decyzji, więc nie warto ich marnować.




~NIE UFAJ SZMACIE KTO JEST WRÓG A KTO PRZYJACIEL, TO CI POKAŻE SAMO ŻYCIE W SWOIM CZASIE !

czwartek, 26 marca 2015


Nawet nie wiemy, kiedy śmierć do nas zawita. Możemy wyjść z domu i już nie wrócić.

Ale co poradzić, gdy życie idzie dalej, czas nie stoi w miejscu. Z niektórymi faktami musimy się pogodzić, mimo że wydaje się to niemożliwe. Mimo, że nie chcemy, jest nam tak ciężko.
Jest to rodzaj bólu, który nigdy nie znika z serca, więc musimy się z nim pogodzić i nauczyć z nim żyć. To jedyne wyjście. Choć tego  nie da się nawet opisać słowami. Trzeba być silnym.

W takich chwilach to życie wydaje się być puste, wydaje się być kruche.
Niesprawiedliwe. Niesprawiedliwe jest, ale nigdy na ziemi nie będzie żadnej równości.
Czy to liczba ciosów od losu, czy traktowanie przez innych.
Nigdy nic nie będzie równe, dlatego sami musimy dbać o to by nie dać się podeptać.
Ani przez ludzi ani przez życie.

Wstajemy po każdym upadku.
I wyciągamy nauki z błędów.

I żyjemy dalej, trochę inaczej niż wcześniej, ale nadal trzymając formę psychiczną.
To wszystko to pieprzona walka.
A ja myślę że moje życie jest nieźle popieprzone.

Ale nic nie dzieje się bez przyczyny.
Myślę że ma to jakiś cel.Co mnie nie zabije to mnie wzmocni.


wtorek, 17 marca 2015

Nie potrafię tego zrozumieć. Jeden dzień potrafi zmienić całe nasze życie.
Nie potrafię zrozumieć, dlaczego akurat on. Codziennie ginie tyle ludzi, dlaczego Bóg zabrał mi akurat mojego brata? Nie mogę w to uwierzyć. Całe życie miał przed sobą. Nie mogę uwierzyć w to, że już nigdy go nie zobaczę. Że już nigdy nie porozmawiamy, nie powie mi że mnie kocha.
Dopiero po śmierci.
Bo wierzę w to, że coś tam jednak po niej jest. I że mojemu bratu jest tam lepiej.
I że trzyma za mnie i za wszystkich kciuki, że sobie poradzimy, że będziemy silni i się nie poddamy.
Kolejny cios w serce, niesamowite jest to ile człowiek potrafi znieść bólu.
Nigdy bym się tego nie spodziewała.. wszystkiego, ale nie tego..
Poradzę sobie jak ze wszystkim.
Ale panie Boże, dlaczego akurat mnie to wszystko spotyka?Czym zawiniłam?! Czym zawiniła cała moja rodzina, która zawsze miała ciężko ze wszystkim? Moja mama straciła dziecko. To musi być straszne uczucie.Nikt by się tego nie spodziewał. Nikt w to nie wierzy.

Życie idzie dalej..Wstanę, zawsze wstaję, mój brat patrzy na mnie z góry i liczy na to, że dojdę do celu, że się nie poddam, wiem że we mnie wierzy, tak jak wierzył we mnie tutaj, na ziemi.
A ja zrobię to. Zrobię to dla siebie.Dla niego.Wiem, że będzie ze mnie dumny.
Nigdy o Tobie nie zapomnę. Kocham Cię.

Nie zostałam jedynaczką. Mój brat nadal istnieje. Tylko nie ma go już tutaj. Teraz jest tam na górze. I czeka na mnie. Kibicuje mi i czeka aż w końcu się spotkamy. Wierzę że przyjdzie taki dzień.
Że go jeszcze zobaczę.

Odpalam znicz w moim sercu, płonie on i nigdy nie zgaśnie.



[*]