W życiu jeszcze nie raz stracisz, nie raz zyskasz ale i tak nie możesz pogodzić się z tym faktem, że ktoś komu ufałeś okazał się być tego niegodnym.
Taka ludzka natura. Tworzymy tylko maski. Jesteśmy w tym dobrzy, chyba nawet lepsi niż w byciu dobrym. Potrafimy dobrze kłamać, dobrze grać, zdradzać, ulegać emocjom, życzyć komuś źle, nasz system jest zbudowany w sposób zdany do przetrwania i nienawiści.
Pragniemy mieć cudowne ułożone życie, pełne szczęścia, bez konfliktów, nieprzyjemności.
Sami za to dajemy innym ludziom to czego chcemy się pozbyć. Złość, smutek, gniew, ból, rozpacz, nie chcemy tego i takim oto sposobem dostarczamy to innych.
Egoizm? Być może. Być może wszyscy nimi jesteśmy tylko, że niektórzy z Nas mają lepsze tego maski. Być może większość z Nas liczy się głównie ze sobą, ale stara się tego nie pokazać po to by inni nie mieli Nas za potwory. Każdy z Nas nim jest, nie każdy pozwoli mu wyjść.
Ale bez tych potworów nie odróżnili byśmy bycia dobrym od bycia złym.
Wszyscy zachowywali byśmy się tak samo i nawet nie wiedzielibyśmy czy jest to dobre czy złe.
Posiadanie systemu dwóch osób w jednej pozwala Nam dokonać własnego wyboru.
Decydujemy czy ulegamy złej czy dobrej stronie.
Bez kontrastów nie było by nic.
Tak jak bez nieprzyjemności życiowych nie było by szczęścia, ponieważ nie potrafilibyśmy tego odróżnić. Bez porażek nie było by sukcesu. Bez dna nie było by szczytu.
Wszystko prowadzi do Naszego zadowolenia jak i nieszczęścia.
Bo bez tego nie żyjemy.
Bez bólu nie żyjemy.
Ból jest Nami.